Praca trenera to sztuka przekazu.

Wpis zacznę od pewnej historyjki, którą przeżyłem ponad 10 lat temu, gdy jeszcze nie byłem zawodowym trenerem szkolenia psów, a jedynie pasjonatem-amatorem szkolącym własne psiaki. Odwiedziłem moją ciocię, która powiedziała, że nie może oduczyć swojego psa skakania na odwiedzających ją gości. Powiedziałem do cioci: - Ciociu, naucz psa komendy „na miejsce”… - No dobrze, ale jak to zrobić? - Naprowadź psa smakołykiem, a gdy będzie na posłaniu, pochwal go i nagródź. Ciocia wzięła smakołyk, potem chwyciła psa za obrożę, zaciągnęła go na posłanie. Pies nie bardzo chciał się poddać tym manewrom, więc trochę to trwało. Gdy ten był już na posłaniu – poklepała go po głowie jak Benny Hilla, następnie

Wyróżnione posty
Ostatnie posty
Archiwum
Wyszukaj wg tagów